Ekran Twojego urządzenia ma zbyt małą rozdzielczość, aby poprawnie wyświetlić standardową stronę naszego festiwalu. Zapraszamy do odwiedzenia wersji mobilnej :)

Wersja mobilna
Festiwal Muzyki Improwizowanej: jaZZ i okolice /
jaZZ & beyond 2018: Individualism

Wywiad ze Štěpánką Balcarovą

07 Sierpnia 2013 Wywiad z Štěpánką Balcarovą /

Štěpánka Balcarová(ur. 1986 r.) czeska trębaczka i kompozytorka, absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie czołowego polskiego trębacza, Piotra Wojtasika. Kompozycję i aranżację jazzową studiowała też u Edwarda Partyki na Universität für Musik und darstellende Kunst w Grazu. Oprócz kwintetu Inner Spaces jest leaderem własnego kwartetu 4Step, należy też do składu orkiestry WRGHA POWU, zespołu Glimmer Quintet saksofonisty Pavla Hrubého i awangardowego projektu muzycznego Nikoli Kołodziejczyka - Chord Nation. Okazjonalnie współpracuje z czeskimi muzykami takimi, jak: Tomáš Liška, David Dorůžka, Petr Kořínek, Vladivojna. Za swoją działalność muzyczną oraz kompozytorską zdobyła wiele nagród na polskich konkursach jazzowych oraz kompozytorskich.

 

 

 

Opowiedz o początkach Twojej muzycznej edukacji, trąbce, fascynacji jazzem, decyzji o podjęciu nauki w Polsce?

 

Naukę gry na trąbce rozpoczęłam wieku 10 lat. Trąbka dlatego, ponieważ w szkole muzycznej nie było już wolnego miejsca w innych instrumentalnych klasach - więc można uznać, że to przypadek. Fascynacja jazzem nastąpiła dopiero kilka lat później, po spotkaniu z trębaczem Františkem Kučerou (m.in.: Milan Svoboda Kontraband, Iva Bittová Čikori). Razem spędzaliśmy dużo czasu, słuchaliśmy jazzu i innej wartościowej muzyki, František uczył mnie artykulacji jazzowej i improwizacji. Po maturze czułam się trochę zagubiona. W Czechach nie było wtedy żadnej jazzowej akademii, nie było nawet żadnego trębacza, u którego chciałabym studiować prywatnie. Przypomniałam sobie wtedy muzyka, którego spotkałam na warsztatach jazzowych w Pradze. Nazywał się Piotr Wojtasik. Już wtedy bardzo mi się podobało jego podejście do uczenia: dużo wiedzy, dużo informacji, ale zawsze z uśmiechem, z potężną energią i z indywidualnym podejściem do każdego studenta. Czułam po prostu, że on jest nauczycielem, u którego chcę dalej studiować, postanowiłam zdawać do Wrocławia i udało się. ierwszy rok spędziłam we Wrocławiu, a potem przeniosłam się do Katowic.

 

Jak wspominasz edukację w Katowicach, swoich profesorów, profil zajęć w Instytucie Jazzu?

 

Edukacja w Katowicach dała mi podstawy, których bardzo potrzebowałam. Oprócz lekcji w klasie trąbki z Piotrem Wojtasikem miło wspominam lekcje z Bernardem Maselim i z Grzegorzem Nagórskim, w ramach pracy w zespołach instrumentalnych. Szczególnym ważnym wydarzeniem było spotkanie z amerykańskim kompozytorem, aranżerem i dyrygentem Edem Partyką, który prowadził w Katowicach zajęcia z jazzowej kompozycji, dzięki tym lekcjom zaczęłam komponować. Zdecydowałam się nawet, że ostatni rok moich studiów spędzę w Graz w Austrii, które było jego głównym miejscem edukacji.

Według mojego opinii wiele uczelni muzycznych w Europie stoi na wysokim poziomie, a co do indywidualnych wyborów to wszystko zależy od człowieka - jego aktualnych umiejętności, potrzeb i świadomości, czyli od tego, na jakim etapie muzycznym oraz życiowym się znajduje i czego dokładnie od nauczycieli oczekuje. Z perspektywy moich doświadczeń mogę powiedzieć, że jeżeli ktoś poważnie myśli o muzyce improwizowanej, ma dobrze opanowany swój instrument i ciekawi go muzyka bardziej otwarta, warto pomyśleć o studiach w Kopenhadze lub Berlinie. Natomiast, jeśli ktoś potrzebuje podstaw w dziedzinie jazzowej improwizacji, to dobre dla niego będą Katowice lub Graz.

 

W 2008 roku aktywnie uczestniczyłaś w warsztatach prowadzonych przez nowojorską szkołę The School for Improvisational Music. Spotkałaś się wtedy z trębaczem Ralphem Allesim. W ubiegłym roku, już po skończeniu studiów, ponownie wzięłaś udział w workshopie SIM w Warszawie, tuż przed nagraniem płyty z zespołem Inner Spaces. Powiedziałaś mi wówczas, że szczególnie zależy Ci na konsultacjach z Ralphem właśnie przed wejściem do studia. Co ważnego Ci przekazał, czym zainspirował?

 

Ralph zafascynował mnie już przy pierwszym spotkaniu, kiedy kazał mi zagrać jeden standard – a capella – na kilka różnych sposobów. Wtedy zauważyłam, jak bardzo jestem ograniczona w swoim myśleniu o tym, jak „ma się grać“ jazz, co jest poprawne albo stylowe. Ralph pokazał mi wtedy bardzo szeroka drogę, udzielił cennych wskazówek, jak można przystępować do wykonywania muzyki bez wszelkich ograniczeń. To jest bardzo trudne do wyjaśnienia, ponieważ dotyczy czegoś więcej niż sama umiejętność grania na instrumencie. Dotyczy stosunku do życia, kultury, cywilizacji w której żyjemy.

Pedagodzy SIM, poprzez wykłady, rozmowy, rożne ćwiczenia, pokazują młodym muzykom nowe sposoby wykonywania oraz interpretacji muzyki. Podstawą jest przede wszystkim kreatywność, otwartość, szacunek i bardzo wrażliwa komunikacja pomiędzy muzykami. Nie wiem, czy taką muzykę można jeszcze określić jazzem, może bardziej współczesną muzyką improwizowaną, ale dla mnie jest to obojętne, ja nie jestem fanką żadnych szufladek, wąskich określeń i kategorii.

SIM proponuje podążanie bardzo szeroką drogą w muzyce, z uwzględnieniem wielu nurtów muzyki, nie tylko jazzu, także poznawanie i coraz lepsze wyrażanie samego siebie. Taka inspiracja nie ma końca. Jak sobie to uświadomisz, zrozumiesz, że ćwiczyć można praktycznie cały czas (nawet bez instrumentu) poprzez samo myślenie o muzyce, jak o czymś osobistym. Intuicyjnie zaczynasz poszukiwać nowych sposobów w graniu na instrumencie i wyrażaniu siebie, starasz się unikać tego co wyuczone, szkolne i zbyt często powielane.

 

Z Inner Spaces nagrałaś bardzo nowoczesną płytę, na świetnym europejskim poziomie, słychać w niej wiele osobistych emocji, jakąś nową wrażliwość. Powiedz, jakie miałaś odniesienia pracując z zespołem nad poszczególnymi kompozycjami, ich charakterem, klimatem? Jak Wam się współpracuje w grupie, która sprawia wrażenie niezwykle demokratycznej?

 

Masz rację, w tym gdy mówisz, że nasz zespół jest bardzo demokratyczny. Sama się nawet dziwię, jak gładko idzie nam współpraca, naprawdę. Zazwyczaj zgadzamy się z sobą, a jeśli zdarzy się problem, to zwyczajnie rozmawiamy, aby znaleźć najlepsze z możliwych rozwiązanie. Tak jest na próbach, prawie zawsze muzycy łapią właściwy klimat, w którym jest kompozycja napisana i jeśli coś się nie zgadza albo nie brzmi wystarczająco dobrze, wystarczy króciutko o tym porozmawia lub poćwiczyć sporny fragment i już jest problem z głowy.

 

Przedstaw proszę twoich muzyków z zespołu, w składzie Inner Spaces jest też dwóch Polaków.

 

Tak, mamy świetną polską sekcję rytmiczną. Na kontrabasie gra Max Mucha, który obecnie mieszka i studiuje w Berlinie, a na perkusji gra Grzegorz Masłowski. W "Czeskiej części zespołu" jestem ja, Vitek Křišťan na fortepianie i tenorzysta Luboš Soukup żyjący obecnie w Kopenhadze. Jako gość specjalny gra z nami gitarzysta David Dorůžka, którego nie muszę chyba przedstawiać.

 

Mieszkasz i pracujesz w Pradze, jak w stolicy Czech ma się jazz?

 

Praga jest tak naprawdę jedynym miastem posiadającym środowisko jazzowe w Czechach. Czechy są małe, więc nasza scena jazzowa też jest mała, ale wcale nie można narzekać. Jest sporo bardzo dobrych muzyków chętnych do grania i powstaje wiele ciekawych projektów muzycznych. Najciekawszym klubem jazzowym Pradze jest Jazz Dock. Codziennie odbywają się w nim dwa koncerty, co pewien czas odbywają się nocne jam sessions. Właściciele zapraszają też tak znanych muzyków jak John Scofield, Lee Konitz, John Abercrombie, Chris Potter, zespoły: Medeski / Martin / Wood, The Bad Plus itp. Na co dzień występują nasi jazzowi wykonawcy. Reszta klubów jazzowych jest niestety zorientowana na publiczność turystyczną, muzyk w takim klubu już nie jest artystą tylko osoba, która ma zabawiać publiczność. W Czechach mamy kilka dobrych, międzynarodowych festiwali jazzowych, takich jak: Jazzfest Brno, Jazz Goes to Town w Hradci Králové, Bohemia Jazz Fest lub Jazzinec w Trutnowie.

 

Czy mecenat państwowy w Republice Czeskiej wspiera muzyków? Jak sobie radzicie z zaistnieniem na szerszej europejskiej scenie, a może masz już dobre doświadczenia w tej mierze i grywasz koncerty w Europie?

 

Pod tym względem jest w Czechach bardzo słabo i każdy muzyk robi wszystko na własną rękę. Bardzo rzadko udaje się dostać jakąś formę dofinansowania państwowego na trasę koncertową, zagraniczny wyjazd czy studia.

Na takiej samej zasadzie działają tez kluby i festiwale jazzowe, które same muszą się utrzymywać. Muzycy jazzowi w Czechach nie mają wysokich stawek. Brakuje nam wsparcia ze strony państwa, a przecież wiadomo, że dziś jazz sam na siebie nie zarobi.

 

Nad czym teraz pracujesz, czy zajmujesz się jeszcze innym gatunkiem muzyki?

 

Oprócz Inner Spaces mam w Pradze swój kwartet z gitarą, który jest bardziej elektroniczny - nawet ja bawię się w nim rożnymi efektami. Poza tym dużo komponuję na rożne składy: kwartety smyczkowe, big-bandy.

 

Czego słuchasz - jakie nurty muzyki, jacy wykonawcy są dla ciebie ważną inspiracją?

 

W tej chwili słucham dużo muzyki Johna Hollenbecka, z którym spotkałam się na studiach w Grazu. Oprócz tego, że jest on świetnym perkusistą, jest też bardzo ciekawym kompozytorem. Jego kompozycje są starannie przemyślane, a składy instrumentalne i aranżacje są tak ułożone, aby wydobyć nowe, intrygujące brzmienia.

Bardzo mi się te brzmienia podobają. I cóż, od kilka lat, bardzo ważna dla mnie jest muzyka kwartetu Wayne'a Shortera.

 

 

Rozmawiał: Andrzej Kalinowski

 

nowsza wszystkie aktualności starsza
Kategorie
Jesień
2018